drzewa, sekretne życie drzew, peter Wohlleben

Drzewa na celowniku

Sekretne życie drzew Petera Wohllebena ukazało się zaledwie kilka miesięcy temu. Nie wszyscy wzięli sobie tę lekturę do serca.

Nie macie wrażenia, że w 2017 roku nagle sporej części naszych rodaków drzewa zaczęły bardzo przeszkadzać? O podejściu Polaków do zieleni pisałam gdzie indziej jesienią zeszłego roku, gdy jeszcze nie śniło się, że ktokolwiek może uchwalić takie prawo. Gdy część osób łudziła się jeszcze, że dorośliśmy jako społeczeństwo i umiemy rozsądnie korzystać z wolności.

Wydawało się, że już dobrze wiemy, iż przyroda poradzi sobie bez człowieka, a my bez niej – nie. Mieliśmy wrażenie, że rozumiemy ją choć trochę. Niemiecki leśnik Peter Wohlleben jeszcze przed tą całą polską rzezią pokazywał, że niekoniecznie.

drzewa, sekretne życie drzew, peter wohlleben

Drzewa to nie meble

W dzisiejszych czasach wiele osób wyczulonych jest na prawa zwierząt. Nie jemy mięsa i nabiału (lub przynajmniej ograniczamy ich spożycie), bo nie chcemy, by te istoty cierpiały. I to w zasadzie tyle, jeśli chodzi o stworzenia żywe. Nasza wrażliwość w większości ogranicza się do nich. A co z roślinami?

Część z nich to pożywienie, resztę chyba zbyt często traktujemy jako element dekoracji. Tymczasem, jak udowadnia Wohlleben, drzewa to również pełnoprawne żywe stworzenia, tylko… nieruchliwe.

Wszystkie drzewa, czy to buki, czy to świerki, czy też dęby, boleśnie odczuwają, gdy ktoś je obgryza[1].

Sekretne życie drzew to fascynująca podróż po lesie. Każdy rozdział to trochę oddzielna opowieść otwierająca oczy na coś innego. Wiedzieliście, że żołędzie i szyszki nie są wytwarzane co roku, a starsze osobniki bardzo ograniczają młode – dla ich dobra? Porozumiewają się ze sobą przez zapachy i korzenie, a do systemu włączone są też stare pieńki, które czasem pełnią niebagatelną rolę w ich społeczności.

Drzew nie powinno się ogławiać. To tak, jakby człowiekowi uciąć rękę czy nogę. Owszem, poradzi sobie, jednak będzie mu trochę trudniej. A co się stanie, gdy utniemy wszystkie kończyny? No cóż, normalne funkcjonowanie – zdobywanie i dostarczanie pożywienia – będzie bardzo utrudnione, aczkolwiek nie niemożliwe. Dzięki innym. W przypadku drzew dni kaleki są policzone. Towarzysze nie uratują go, choć będą robić wszystko, co w ich mocy. Są jedynie w stanie przedłużyć jego agonię.

Las – producent drewna

Wohlleben pisze o naturalnym lesie w Reńskich Górach Łupkowych, którym się opiekuje. W Polsce sprawa wygląda inaczej. Nasze władze chwalą się lesistością wynoszącą 30,5%, jednak coś im umyka.

Ogromna większość polskich lasów to fabryki drewna. Do tego sprowadza się obecnie gospodarka leśna. Na tym podobno aktualny minister środowiska, Jan Szyszko, zna się doskonale. Tu nasadzane w rządkach drzewa nie są spokrewnione i nie pomagają sobie. Są samolubami, które przez kilkadziesiąt lat – do chwili wycięcia – nie zdążą stworzyć wspólnoty. A nawet jeśli coś zacznie ich łączyć, to zaraz i tak po wszystkich zostaną tylko karpy[2].

Nie czytajcie Sekretnego życia drzew, jeśli macie zielone serca. Będą Was boleć jeszcze bardziej, gdy usłyszycie dźwięk piły.

Ten, kto wie, że drzewa odczuwają ból i mają pamięć, i że drzewni rodzice żyją razem ze swoimi dziećmi, nie będzie już mógł tak po prostu ścinać i siać wśród nich spustoszenia ciężkimi maszynami[3].

Polecajcie za to tę książkę wszystkim, których ostatnio ogarnęła drzewna gorączka – tym, którzy może wcześniej nawet nie myśleli o wycince, ale skoro im pozwolono, to na wszelki wypadek się za to zabrali. Człowiek, pan wszelkiego stworzenia.

 

_____________
[1] Peter Wohlleben, Sekretne życie drzew, Wydawnictwo Otwarte, Kraków 2016, s. 17.
[2] Karpa – pniak i korzenia pozostałe po ścięciu drzewa; karcz, Słownik języka polskiego, red. Witold Doroszwski, http://doroszewski.pwn.pl/haslo/karpa (dostęp 24.02.2017).
[3] P. Wohlleben, Sekretne…, dz. cyt., s. 8.

 

Tymczasem na blogu:

Dobrze Ci się czytało ten artykuł? Polub Piszę i czytam na Facebooku:

 

Jakieś refleksje? Podziel się nimi poniżej.